29
RzeczNiePospolita Polska
Lubię krytykować. Każdy lubi.
A to co się ostatnio dzieje w naszym pięknym eKraju, zasługuje jedynie na krytykę. Oczywiście za chwilę znajdą się tacy którzy skrytykują moją krytyką, jako niekonstruktywną, niepotrzebną, głupią. Ale co z tego skoro to samo mogę powiedzieć o nich? I tu dochodzimy do sedna sprawy. Każdy lubi krytykować, każdy uwielbia narzekać. Jedną z chyba najbardziej podstawoych potrzeb człowieka jest udowodnienie sobie, że druga osoba zrobiła coś źle, popełniła wielki błąd i zasługuje jedynie na potępienie. O dziwo nie znajdziemy nic na ten temat w żadnym podręczniku, bo nikt sam się do czegoś takiego nie przyzna. Zresztą od razu znaleźli by się krytycy, którzy nieświadomie i wbrew własnej woli potwierdzili by tą teorie. Należy także zwrócić uwagę, że ludzie jednak częściej preferują formę poniżenia drugiego człowieka nie przez wywyższenie własnych cech (co byłoby logiczne), lecz właśnie przez wytknięcie tych negatywnych drugiej osobie. Można więc łatwo dojść do konkluzji, iż tak naprawdę większość krytykujących po prostu nie ma nic ciekawego do zaprezentowania, nie posiada własnego pomysłu na polepszenie aktualnego stanu rzeczy, a jedynie pragnię poniżenia drugiej osoby - psychicznego spełnienia.
Corw vs. People. And the wiener is?
Osobiście uważam, że wina leży po obu stronach konfliktu, lecz Corw swoim zachowaniem jedynie pograrsza swoją sytuację, mimo, że mógłby z tej sprzeczki bez problemu wyjść zwycięsko. Nie wiem, czy to przez brak inteligencji, czy może po prostu zdrowego rozsądku, Corw nie zdaje sobię sprawy jak beznadziejnymi kartami zagrał, i jaką teraz będzie musiał zapłacić za to karę. Oczywiście Loewemu także należy się pewnego rodzaju nagana, wróg jest wrogiem, ale nie jeśli chodzi o interesy. Treningowa bitwa naprawdę nam sie przydała, lecz zbyt wczesnym jej rozpoczęcięm pogorszyliśmy, i tak już bardzo nadszarpane stosunki z tym krajem. Oczywiście nie można też nie skrytykować Miudyka za bezmyślne kliknięcie w przycisk, bez większego zastanowienia, i chociaż parominutowego rozpoznania w sytuacji.
This is the end, (maybe) beautiful end, my friend.
Takimy oto słowami chciałbym zakończyć dzisiejszy numer. Do przeczytania w przyszłości
A to co się ostatnio dzieje w naszym pięknym eKraju, zasługuje jedynie na krytykę. Oczywiście za chwilę znajdą się tacy którzy skrytykują moją krytyką, jako niekonstruktywną, niepotrzebną, głupią. Ale co z tego skoro to samo mogę powiedzieć o nich? I tu dochodzimy do sedna sprawy. Każdy lubi krytykować, każdy uwielbia narzekać. Jedną z chyba najbardziej podstawoych potrzeb człowieka jest udowodnienie sobie, że druga osoba zrobiła coś źle, popełniła wielki błąd i zasługuje jedynie na potępienie. O dziwo nie znajdziemy nic na ten temat w żadnym podręczniku, bo nikt sam się do czegoś takiego nie przyzna. Zresztą od razu znaleźli by się krytycy, którzy nieświadomie i wbrew własnej woli potwierdzili by tą teorie. Należy także zwrócić uwagę, że ludzie jednak częściej preferują formę poniżenia drugiego człowieka nie przez wywyższenie własnych cech (co byłoby logiczne), lecz właśnie przez wytknięcie tych negatywnych drugiej osobie. Można więc łatwo dojść do konkluzji, iż tak naprawdę większość krytykujących po prostu nie ma nic ciekawego do zaprezentowania, nie posiada własnego pomysłu na polepszenie aktualnego stanu rzeczy, a jedynie pragnię poniżenia drugiej osoby - psychicznego spełnienia.
Corw vs. People. And the wiener is?
Osobiście uważam, że wina leży po obu stronach konfliktu, lecz Corw swoim zachowaniem jedynie pograrsza swoją sytuację, mimo, że mógłby z tej sprzeczki bez problemu wyjść zwycięsko. Nie wiem, czy to przez brak inteligencji, czy może po prostu zdrowego rozsądku, Corw nie zdaje sobię sprawy jak beznadziejnymi kartami zagrał, i jaką teraz będzie musiał zapłacić za to karę. Oczywiście Loewemu także należy się pewnego rodzaju nagana, wróg jest wrogiem, ale nie jeśli chodzi o interesy. Treningowa bitwa naprawdę nam sie przydała, lecz zbyt wczesnym jej rozpoczęcięm pogorszyliśmy, i tak już bardzo nadszarpane stosunki z tym krajem. Oczywiście nie można też nie skrytykować Miudyka za bezmyślne kliknięcie w przycisk, bez większego zastanowienia, i chociaż parominutowego rozpoznania w sytuacji.
This is the end, (maybe) beautiful end, my friend.
Takimy oto słowami chciałbym zakończyć dzisiejszy numer. Do przeczytania w przyszłości


Zastanawia mnie tytuł 2 akapitu. Literówka, czy może refleksja nad tym kto jest większą parówą?
Gra słowna via Family Guy ;>
najpodstawowszych? najpodstawowiejszowych powinno byc
"Oczywiście nie można też nie skrytykować Miudyka za bezmyślne kliknięcie w przycisk, bez większego zastanowienia, i chociaż parominutowego rozpoznania w sytuacji."
No nie to nie wyglądało tak, że wszedłem Loewy powiedział i kliknąłem.
ładnie
Corw jednak ma rację,bez znaczenia jakim słownictwem się posługuje,miudyk miał prawo zaufać (teraz wiadomo że powinno się stosować politykę ograniczonego zaufania),najsłabiej w tej sytuacji wypadają Loewy i jego obrońcy,niestety.
OMG!You are wiener xD
"O dziwo nie znajdziemy nic na ten temat w żadnym podręczniku", znajdziemy;p pisał o tym Freud, potem Dewey, a ja właśnie tej samej żądzy która pociąga ludzi do krytyki i narzekań daję upust, lecz w nieco innej formie;p
"...daję upust, lecz w nieco innej formie;p"
Tylko nie po oczach! Możesz ją zranić!
powołajmy w tej sprawie sejmową komisje śledczą