155
Co wykończa ePolską (i nie tylko) eGospodarkę? Pakiet Antykryzysowy
Dlaczego mamy jedne z najniższych płac w eŚwiecie?
Odpowiedź jest dwuczłonowa.
Nieprzemyślany system gospodarczy erepublik.
A także - konkurencja (miedzy firmami i, zwłaszcza, między pracownikami o miejsca pracy).
Nigdy nie kupiłem giftów i jedzenia o lepszej jakości niż q1. mam domek q4 - i nie wiem po co.
Co z tego, że pracuję w firmach gdzie wymagają welness powyżej 90. ba, mógłbym zrezygnować z jedzenia q1 i domku na spore okresy czasu z bitwami.
I wiele osób zapewne tak robi - walczy 4 razy, leczy się za 50 punktów - spadek (brak fooda, praca i trening) jest wyrównywany bez problemów.
a gospodarka pada - oni pracując i wytwarzając dobra jednocześnie ich nie konsumują.
Dlaczego szpitale leczą więcej punktów niż stracono w walkach? Może dzięki temu początkujący mogą osiągnąć szybciej 100, ale gospodarka na tym cierpi. Mocno.
Nie lepiej dac im od razu 100 a za to sprawić by szpitale leczyły maksymalnie tylko tyle ile straciliśmy w walce tego dnia? Początkujący nie będą umierać - co jest plusem, bardziej się będzie ich opłacało zatrudnić, a cała reszta - cóż, może zacznie kupować jedzenie lepszej jakości i gifty - ja bym tak zrobił, jeśli musiałbym utrzymać welness blisko 100, pracowałbym w firmie od q2 w górę i moja pensja zależałaby (a zwykle zależy) od wysokiego welness.
Druga sprawa - branża construction - domki się nie zużywają - póki jest wysoki przyrost nowych graczy - jest jakiś popyt. Ale jak tylko sytuacja się stabilizuje i każdy kto domek chciał domek już ma - branża pada. rynek wtórny ją dobija. domy powinny się zużywać - powoli bo powoli - ale powinny.
Ticket - to już kpina. widział ktoś bilet q2? a czy ktoś kupiłby bilet q2? Nie? No właśnie. tak długo, jak różnice między biletami wynoszą 1 punkt welness - opłaca się latac tylko na q1.
wystarczyłoby zwiększyć różnicę. gdyby tak q1 zabierał nie 2 a 20 punktów, a q5 dodawał tyle - byłoby inaczej. przykładowe wartości: -20, -10, 0, +10, +20 - nagle produkcja biletów o lepszej jakości stałaby sie opłacalna.
Produktywność - sądząc po ilościach food na rynku i stockach firm - wzrost produktywności jest sporo większy/szybszy niż wzrost liczby ludności. To musi się skończyć wzrostem - ale konkurencji.
I spadkiem cen.
"To dobrze!" - krzykną niektórzy - "spadek cen jest dobry!".
Nie. Nie jest. A dokładniej - nie zawsze. I zdecydowanie - nie tutaj. Dlaczego? a zastanówmy się, skąd ten spadek się bierze. Wymusza go konkurencja, macie rację. Całe życie uczono nas, że konkurencja jest dobra. Tak, w naszym świecie jest. W naszym konkurencji jest wręcz za mało.
Ale erepublik nie jest zbyt dokładnym odwzorowaniem naszego świata. a jego gospodarka - cóż, tutaj - konkurencja jest zbyt wielka - zarówno wśród firm, jak i wśród pracowników. ale zamiast teorii: przykład.
Firma X wytwarza produkt A. zatrudnia 10 pracowników. kazdy z nich produkuje 10 jednostek dziennie, za co kazdy z nich dostaje po 10 PLN.
szef chce zarobić tez 10 PLN więc cenę produktu ustala na 1.1 PLN.
Przychód = 10x10x1.1PLN = 110 PLN
Koszt (pensje) = 10x10 = 100 PLN
Zysk szefa = 110 - 100 = 10PLN
A pracownik za swoją wypłatę moze kupić 10/1.1 = 9 jednostek.
Powstaje firma Y. jest mało możliwosci inwestowania (1 problem erepublik) więc też musi iśc w to samo. Jej szef też chce zarobić 10 PLN. Co trzeba zrobić by sprzedać swoje wyroby na rynku gdzie jest już ich zatrzęsienie? [2 problem erepublik]. Dobrze sie wam wydaje - dać niższą cenę. ale też chce zarobić te 10 PLN. więc, skoro pracowników z potrzebnym skillem jest od groma (3 problem erepu), moze im zaproponować stawkę 9 PLN a i tak ich znajdzie, bo skoro firma X już 10 ma to nikogo nowego nie zatrudni.
Żeby sprzedać swój produkt ustala jego cenę na 1 PLN. zatem
Przychód = 10x10x1PLN = 100 PLN
Koszt (pensje) = 10x9 = 90 PLN
Zysk szefa = 100 - 90= 10PLN
90/10 daje także 9, więc jak widać proporcja płaca/cena nie zmienia się znacząco. Tyle, że coraz mniej nam zostaje w kieszeniach po odliczeniu wydatków.
Gdyby pracowników dostępnych było 15 na te 2 firmy - nie byłoby źle, pracowaliby tam gdzie dostaną większe pensje. ale że pracowników jest 30 a firmy 2... i tak i tak zgodzą się pracować.
Szef X reaguje - skoro nie może sprzedać po 1.1 PLN to sprzeda to taniej. Taniej niż firma Y. np. po 0.9 PLN za jednostkę. ale sam wciąż chce zarobić te 10 PLN. myśli i myśli i już wie - jedyne wyjście - zmniejszyć płace. daje więc 8 PLN za dzień pracy. a chętnych i tak ma, pracowników jest dużo, a miejsc dobrze płatnych - brak.
Przychód = 10x10x0.9PLN = 90 PLN
Koszt (pensje) = 10x8 = 80 PLN
Zysk szefa = 90 - 80 = 10PLN
I znów, 8 dzielone przez 0.9 to mniej więcej 9. tylko ze zostało nam jeszcze mniej. gdyby kupował 1 rzecz tego typu odkładałby 7.1 PLN dziennie.
Oczywiście, szef Y tez musi zareagować... i cykl powtarza się. a teraz wyobraźmy sobie, że szefów nie jest 2 a kilkudziesięciu, pracowników nie 20, a 1000...
O ironio - szefowie postępują racjonalnie i nie są nawet zbyt chciwi. Zły jest system. Model ekonomiczny twórców erepublik sypie się tym bardziej, im więcej jest graczy i im większy jest ich welness - a ten dzięki wojnom się zwiększa. i będzie się zwiększał.
A tu będzie kontrowersyjnie:
w naszym, pracowniczym, interesie jest WZROST cen. tak, dobrze przeczytaliście.
Ratunkiem dla gospodarki erepowej byłaby tak tak szkodliwa w "realu" zmowa cenowa.
uściślijmy - wszystkich, nie tylko pracodawców. brzmi jak socjalizm niemal, co się nie podoba.
problem w tym, że miałoby to szanse zadziałać.
wróćmy do naszego przykładu.
Cena produktu na skutek zmowy cenowej wzrosła do 1.1 PLN ponownie. nawet załóżmy że szef jest pazerny i wykorzysta sytuację do 2-krotnego zwiększenia swojego zysku - od teraz che zarabiac 20 PLN.
zatem: przychód: 10x10x1.1 = 110 PLN
zysk planowany = 20
koszt (pensje) 110 - 20 = 90
90/10 = 9. zatem pracownikowi opłaca się to także, mimo że teoretycznie, jego płaca, wyrażona w ilości produkowanych przez niego rzeczy jakie może kupić, spadła (9/1.1 =
.
Tyle tylko że wciąż go na nie stać, a więcej może odłożyć (9-1.1 = 7.9).
Nie byłoby lepiej? Nie mówiąc już o sytuacji, gdyby jednak udało się przekonać szefa by tej sytuacji tak nie wykorzystywał.
Jak to wprowadzić? Nie da się
Nie ma jak ustanowić prawa, które by pozwalało to wymusić.
A nawet jeśli powstałaby dżentelmeńska umowa między pracodawcami i rządem...
Zawsze ktoś się wyłamie. Co zatem?
Czy ratunkiem będzie większa ilość firm? Niestety - jeszcze więcej firm = jeszcze więcej produktów tego samego rodzaju na rynku - jeszcze większy spadek cen. Musiałoby powstać ich dużo - a jednocześnie musiałby nastąpić znaczący spadek produktywności.
O ironio ponownie - to, że pracownicy podnoszą swoją produktywność obraca się przeciwko nim. pracownik o wyższym welness wytwarza więcej towarów. przez to jest ich więcej na rynku. a przez to stają się one tańsze. co prowadzi do spadku wynagrodzeń. i tak po krótkim czasie pracownik produkuje 2 razy tyle co kiedyś... utrzymuje wysoki welness... ale zarabia ile zarabiał
Jest zbyt mało rodzajów działalności, w jakich specjalizować się może firma. i zbyt mało jest umiejętności, jakie może nabyć pracownik.
Musi to zostać zwiększone. i jedno, i drugie.
Musi zostać zwiększona konsumpcja - by zebrać z rynku nadmiar produktów (choćby przez ograniczenie leczenia szpitalnego tylko do ran wojennych i poprawki w branży ticketowej i budowlanej.)
Niestety, musimy powiedzieć adminom, że na samym ironie i weaponie to gospodarka długo nie pociągnie. [nie mówiąc już o tym, ze my high iron nie mamy...]
Odpowiedź jest dwuczłonowa.
Nieprzemyślany system gospodarczy erepublik.
A także - konkurencja (miedzy firmami i, zwłaszcza, między pracownikami o miejsca pracy).
Nigdy nie kupiłem giftów i jedzenia o lepszej jakości niż q1. mam domek q4 - i nie wiem po co.
Co z tego, że pracuję w firmach gdzie wymagają welness powyżej 90. ba, mógłbym zrezygnować z jedzenia q1 i domku na spore okresy czasu z bitwami.
I wiele osób zapewne tak robi - walczy 4 razy, leczy się za 50 punktów - spadek (brak fooda, praca i trening) jest wyrównywany bez problemów.
a gospodarka pada - oni pracując i wytwarzając dobra jednocześnie ich nie konsumują.
Dlaczego szpitale leczą więcej punktów niż stracono w walkach? Może dzięki temu początkujący mogą osiągnąć szybciej 100, ale gospodarka na tym cierpi. Mocno.
Nie lepiej dac im od razu 100 a za to sprawić by szpitale leczyły maksymalnie tylko tyle ile straciliśmy w walce tego dnia? Początkujący nie będą umierać - co jest plusem, bardziej się będzie ich opłacało zatrudnić, a cała reszta - cóż, może zacznie kupować jedzenie lepszej jakości i gifty - ja bym tak zrobił, jeśli musiałbym utrzymać welness blisko 100, pracowałbym w firmie od q2 w górę i moja pensja zależałaby (a zwykle zależy) od wysokiego welness.
Druga sprawa - branża construction - domki się nie zużywają - póki jest wysoki przyrost nowych graczy - jest jakiś popyt. Ale jak tylko sytuacja się stabilizuje i każdy kto domek chciał domek już ma - branża pada. rynek wtórny ją dobija. domy powinny się zużywać - powoli bo powoli - ale powinny.
Ticket - to już kpina. widział ktoś bilet q2? a czy ktoś kupiłby bilet q2? Nie? No właśnie. tak długo, jak różnice między biletami wynoszą 1 punkt welness - opłaca się latac tylko na q1.
wystarczyłoby zwiększyć różnicę. gdyby tak q1 zabierał nie 2 a 20 punktów, a q5 dodawał tyle - byłoby inaczej. przykładowe wartości: -20, -10, 0, +10, +20 - nagle produkcja biletów o lepszej jakości stałaby sie opłacalna.
Produktywność - sądząc po ilościach food na rynku i stockach firm - wzrost produktywności jest sporo większy/szybszy niż wzrost liczby ludności. To musi się skończyć wzrostem - ale konkurencji.
I spadkiem cen.
"To dobrze!" - krzykną niektórzy - "spadek cen jest dobry!".
Nie. Nie jest. A dokładniej - nie zawsze. I zdecydowanie - nie tutaj. Dlaczego? a zastanówmy się, skąd ten spadek się bierze. Wymusza go konkurencja, macie rację. Całe życie uczono nas, że konkurencja jest dobra. Tak, w naszym świecie jest. W naszym konkurencji jest wręcz za mało.
Ale erepublik nie jest zbyt dokładnym odwzorowaniem naszego świata. a jego gospodarka - cóż, tutaj - konkurencja jest zbyt wielka - zarówno wśród firm, jak i wśród pracowników. ale zamiast teorii: przykład.
Firma X wytwarza produkt A. zatrudnia 10 pracowników. kazdy z nich produkuje 10 jednostek dziennie, za co kazdy z nich dostaje po 10 PLN.
szef chce zarobić tez 10 PLN więc cenę produktu ustala na 1.1 PLN.
Przychód = 10x10x1.1PLN = 110 PLN
Koszt (pensje) = 10x10 = 100 PLN
Zysk szefa = 110 - 100 = 10PLN
A pracownik za swoją wypłatę moze kupić 10/1.1 = 9 jednostek.
Powstaje firma Y. jest mało możliwosci inwestowania (1 problem erepublik) więc też musi iśc w to samo. Jej szef też chce zarobić 10 PLN. Co trzeba zrobić by sprzedać swoje wyroby na rynku gdzie jest już ich zatrzęsienie? [2 problem erepublik]. Dobrze sie wam wydaje - dać niższą cenę. ale też chce zarobić te 10 PLN. więc, skoro pracowników z potrzebnym skillem jest od groma (3 problem erepu), moze im zaproponować stawkę 9 PLN a i tak ich znajdzie, bo skoro firma X już 10 ma to nikogo nowego nie zatrudni.
Żeby sprzedać swój produkt ustala jego cenę na 1 PLN. zatem
Przychód = 10x10x1PLN = 100 PLN
Koszt (pensje) = 10x9 = 90 PLN
Zysk szefa = 100 - 90= 10PLN
90/10 daje także 9, więc jak widać proporcja płaca/cena nie zmienia się znacząco. Tyle, że coraz mniej nam zostaje w kieszeniach po odliczeniu wydatków.
Gdyby pracowników dostępnych było 15 na te 2 firmy - nie byłoby źle, pracowaliby tam gdzie dostaną większe pensje. ale że pracowników jest 30 a firmy 2... i tak i tak zgodzą się pracować.
Szef X reaguje - skoro nie może sprzedać po 1.1 PLN to sprzeda to taniej. Taniej niż firma Y. np. po 0.9 PLN za jednostkę. ale sam wciąż chce zarobić te 10 PLN. myśli i myśli i już wie - jedyne wyjście - zmniejszyć płace. daje więc 8 PLN za dzień pracy. a chętnych i tak ma, pracowników jest dużo, a miejsc dobrze płatnych - brak.
Przychód = 10x10x0.9PLN = 90 PLN
Koszt (pensje) = 10x8 = 80 PLN
Zysk szefa = 90 - 80 = 10PLN
I znów, 8 dzielone przez 0.9 to mniej więcej 9. tylko ze zostało nam jeszcze mniej. gdyby kupował 1 rzecz tego typu odkładałby 7.1 PLN dziennie.
Oczywiście, szef Y tez musi zareagować... i cykl powtarza się. a teraz wyobraźmy sobie, że szefów nie jest 2 a kilkudziesięciu, pracowników nie 20, a 1000...
O ironio - szefowie postępują racjonalnie i nie są nawet zbyt chciwi. Zły jest system. Model ekonomiczny twórców erepublik sypie się tym bardziej, im więcej jest graczy i im większy jest ich welness - a ten dzięki wojnom się zwiększa. i będzie się zwiększał.
A tu będzie kontrowersyjnie:
w naszym, pracowniczym, interesie jest WZROST cen. tak, dobrze przeczytaliście.
Ratunkiem dla gospodarki erepowej byłaby tak tak szkodliwa w "realu" zmowa cenowa.
uściślijmy - wszystkich, nie tylko pracodawców. brzmi jak socjalizm niemal, co się nie podoba.
problem w tym, że miałoby to szanse zadziałać.
wróćmy do naszego przykładu.
Cena produktu na skutek zmowy cenowej wzrosła do 1.1 PLN ponownie. nawet załóżmy że szef jest pazerny i wykorzysta sytuację do 2-krotnego zwiększenia swojego zysku - od teraz che zarabiac 20 PLN.
zatem: przychód: 10x10x1.1 = 110 PLN
zysk planowany = 20
koszt (pensje) 110 - 20 = 90
90/10 = 9. zatem pracownikowi opłaca się to także, mimo że teoretycznie, jego płaca, wyrażona w ilości produkowanych przez niego rzeczy jakie może kupić, spadła (9/1.1 =
.Tyle tylko że wciąż go na nie stać, a więcej może odłożyć (9-1.1 = 7.9).
Nie byłoby lepiej? Nie mówiąc już o sytuacji, gdyby jednak udało się przekonać szefa by tej sytuacji tak nie wykorzystywał.
Jak to wprowadzić? Nie da się
Nie ma jak ustanowić prawa, które by pozwalało to wymusić.A nawet jeśli powstałaby dżentelmeńska umowa między pracodawcami i rządem...
Zawsze ktoś się wyłamie. Co zatem?
Czy ratunkiem będzie większa ilość firm? Niestety - jeszcze więcej firm = jeszcze więcej produktów tego samego rodzaju na rynku - jeszcze większy spadek cen. Musiałoby powstać ich dużo - a jednocześnie musiałby nastąpić znaczący spadek produktywności.
O ironio ponownie - to, że pracownicy podnoszą swoją produktywność obraca się przeciwko nim. pracownik o wyższym welness wytwarza więcej towarów. przez to jest ich więcej na rynku. a przez to stają się one tańsze. co prowadzi do spadku wynagrodzeń. i tak po krótkim czasie pracownik produkuje 2 razy tyle co kiedyś... utrzymuje wysoki welness... ale zarabia ile zarabiał

Jest zbyt mało rodzajów działalności, w jakich specjalizować się może firma. i zbyt mało jest umiejętności, jakie może nabyć pracownik.
Musi to zostać zwiększone. i jedno, i drugie.
Musi zostać zwiększona konsumpcja - by zebrać z rynku nadmiar produktów (choćby przez ograniczenie leczenia szpitalnego tylko do ran wojennych i poprawki w branży ticketowej i budowlanej.)
Niestety, musimy powiedzieć adminom, że na samym ironie i weaponie to gospodarka długo nie pociągnie. [nie mówiąc już o tym, ze my high iron nie mamy...]

A może zamiast tych lamentów o niskiej płacy spojrzeć na pozytywny aspekt tej sytuacji:
1) nasza gospodarka z tanią siłą roboczą staje się konkurencyjna: to przyciągnie zagraniczny kapitał w postaci zagranicznych inwestorów, którzy będą chcieli zakładać u nas firmy.
Moim zdaniem należy iść za ciosem:
- obniżyć podatki
- obniżyć płacę minimalną
I gdzie będą sprzedawać swoje towary? nam, którzy mamy ich nadmiar? czy może uda im się przebić przez 99% cła?
Obnizka cla moglaby pomoc naszemu panstwu.
Moglibysmy sie wzorowac na Chinach w swiecie prawdziwym, jak juz mamy tak niskie zarobki to czas to jakos wykorzystac.
Jedyny sposób to inwestycja w licencje do krajów mało rozwiniętych, gdzie jest zapotrzebowanie na produkty, których w Polsce mamy za dużo.
bede sprzedawal swoje bronie po ile chce ;]
Jest zbyt mało rodzajów działalności, w jakich specjalizować się może firma.
Dokładnie. A co do domków może nie powinny się zużywać ale np. domki powinno się "stawiać" w regionach i jeśli ktoś chce się przeprowadzić musi kupić nowy domek. Tak bym to widział. Na pewno zwiększyło by lekko popyt i praktycznie wyeliminowało rynek wtórny. Bo zamiast sprzedawać można by sobie go postawić gdzieś indziej(tzn domy można by "wyciągać" dopiero przy stawianiu nowego z większym Q).
Bardzo dobry artykuł!
A najwięcej zarabiają na tym ci, którzy zza granicy, gdzie mają odpowiednio wyższe pensje, przyjeżdżają sobie do Polski i kupują sobie broń duużo taniej niż u siebie... fakt, niby jest to zwiększony popyt, ale jak widać podaż jest wciąż większa...
Ja nadal chce kupic bilet q1 przeprowadzic sie do innej czesci w Polsce. Kasy do dzisiaj nie uzbierale i raczej nie dam rady... co pozostaje? Nie wiem... Weelness spada w zaskakujacym tempie, pieniedzy brakuje...
Dziekuje bardzo:)
niech ktos to przetlumaczy i wysle do adminow... szczegolnie czesc o szpitalach i biletach
a domki przeciez trzeba remontowac! zycie 1 domku powinno wynosic jakies 30-60 dni, oczywiscie ceny musialy by spasc
Prawda jest taka ze ta gra zajmuje tylko 5 min dziennie (15 jesli masz firme), sam pomysl gry jest swietny , tylko niedopracowany i strasznie ubogi,przez co to upadnie jezeli nie bedzie drastycznych zmian np takich jak opisane.
Jeden z najleprzych artykulow
Hmm, sam nie wiem czy pomysł z durabity domków jest dobry.
Gdyby takie powstało... chyba darowałbym sobie te całe domki : >
Branż jest mało, racja. Ale wydaje mi się, że te obecne można by inaczej wykorzystywać. Pobyt w szpitalu mógłby 'kosztować' chlebek
(ot, czymś rannego wojaka muszą karmić, nie?). Do DS'ów też można byłoby pakować jedzonko, zależnie od Q DS'a i ilości załogi/populacji. Ja tam bym zgłodniał od walenia pół dnia do szwabów : >
Drewno? Naprawy domków/szpitali/DS'ów? Domki okresowo, DS'y po bitwach, szpitale po obsłudze iluś tam rannych.
Olej/bileciki ktoś omówił.
Iron/broń sytuacja chyba nie jest bardzo zła.
Jeszcze coś z giftami/diamentami przydałoby się zrobić.
Świetny artykuł, dużo ciekawych informacji w jednym miejscu. Mam tylko jedno zastrzeżenie - z ticketami trochę przesadziłeś - q5 i q4 byłyby bardziej opłacalne od wellness boxów. Za to pomysł ze szpitalem i wellnessem nowych bardzo dobry.
Szczerze...
System food'a jest bez sensu. Od kiedy obniżyli do 0,6 przy wysokim wellu lepiej się dogiftować.
System ticketów również bez sensu. Z Q1 na Q2 dwa razy mniejsza produktywność a wellnessa tylko 1 więcej.
Gifty to samo. Po co robić upa na q2 skoro 2 gifty Q1 dają tyle samo, produktywność jest 2x większa, traci się pracując mniej well'a a i ludzie częściej q1 kupują?
Jedyny sens jest w weaponach, nigdzie więcej.
Wystarczy kilka zmian no ale jak to z adminami bywa nikt siÄ™ do tego nie kwapi.
Zastanawiam sie czy ktos z Was prowadzi firme na co dzien. W dobie otwierania sie granic i unii celnych konkurencja na rynku jest ogromna i tez wlasciele firm czesto musza byc swoimi najlepszymi pracownikami jak w eRepie. Tak wiec problem nadwyzki towarow, zerowych zyskow z dzialanosci i glodowych pensji nie jest tylko wada eRepu.
Rozwiazania dla szpitali i domkow sa calkiem rozsadne. W koncu kazdy dom trzeba remontowac i nie mozna go spakowac w plecak i leciec w drugi koniec globu (chyba ze ktos mieszka w szalasie).
Dobry art. Vote
Ahh, no i w domkach jest sens^^
ale to jest problem lokalny a nie globalny, a co za tym idzie caly artykul traci sens. Naszym problemem jest brak lokalnego rynku zbytu w danych dziedzinach - co wtedy sie robi? eksportuje.
voted!
Problem leży też w tym, że po pewnym czasie każdy chce mieć firmę. Takie już nasze myślenie. Firm już jest bardzo dużo, a będzie jeszcze więcej podczas gdy dziennie dochodzi do Polski stosunkowo mało graczy, w dodatku zapewne część kont jest w ogóle nie aktywnych. To wszystko powoduje, że konkurencja pomału wykańcza wszystkich. Czyli że co... mamy kryzys gospodarczy?
A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że nie ma nic, co określało by dolną granicę ceny towarów.. (no, oprócz kosztów utrzymania siły roboczej..). Zresztą.. Na co komu pieniądze w tej grze? Oprócz walk nie mają one żadnego zastosowania, nie musimy płacić za rachunki, jedzenie, utrzymanie psa, opiekę medyczną, dojazd do miejsca pracy, mandaty etc etc.. Firmy nie płacą za technologie, kupno czy utrzymanie maszyn w stanie używalności, przywożenie materiałów i rozwożenie produktów.. Koszta produkcji są zerowe.. Tak naprawdę wszystkim co napędza tą grę jest walka.
To cała ta gra wymaga rewolucyjnego myślenia i działania.. A nie polska gospodarka.. Chociaż pomysł słuszny..
A najbardziej bawi mnie fakt, że potrzebowałem około 30 sekund na to, żeby rzucić pracę, kupić bilet, wylecieć z Polski, podjąć pracę.. I wtedy odkryłem, że w roztargnieniu zabrałem ze sobą swój dom.. Tylko klucz został w Polsce :x
miłego :x
Zgadzam się z autorem, właśnie przerabiam na własnej skórze i zastanawiam kiedy ogłosić upadłość (czy sprzedać za półdarmo?).
Nie można jednocześnie płacić dobrze i sprzedawać tanio.
Wszystko sprowadza się do małej ilości towarów. w AoE, Starcraft czy Diunie, działało, ale kto tam płacił pracownikom, męczył się z konkurencją i jeszcze miał problem z za dużą ilością surki na rynku?
Brakuje czegoś luksusowego, jak samochody, np. zastępują bilety, ale kosztują jakiś procent dochodów (plus konkurencyjne zużycie ropy i może żelaza razem).
Bilety mogłyby wymagać wyższej ilości gwiazdek, zależnie od ilości przebytych regionów (przy okazji urealnia trochę).
Domki też powinny kosztować w % od dochodu. Co jakiś czas (losowo np. 0,5%/dzień lub co miesiąc, mogłaby wystąpić ich usterka, to samo w autach, koszty od na przykład 1/20 do 1/1 (czyli zniszczenie)).
I szpitale, rzeczywiście powinny leczyć tylko odniesione rany, - odpowiednia ilość punktów, w zależności od klasy szpitala.
W końcu na wojnę idzie się z przekonania, a nie dla poprawy zdrowia.
Tylko kto to zmieni, chyba inna grupa, która założy ''TheRepublic'')?
"Problem leży też w tym, że po pewnym czasie każdy chce mieć firmę. Takie już nasze myślenie."
A tutaj to chyba każdy widzi analogi- skoro pracodawcy wystawiają na rynku wyzyskowe oferty pracy, to chyba każdy jak tylko pozwoli mu na to sytuacja finansowa chce stać się wyzyskiwaczem, a nie wyzyskiwanym :]
Poza tym to tylko na firmach można się sensownie dorobić, nie licząc okazjonalnych medali.
Co do samej analizy autora, trzeba powiedzieć, że trafna.
v+s.
To nie wyzysk pracownika, raczej paranoja. Przy obecnej cenie produktu, płacę powyżej kosztów produkcji. I mógłbym to wytrzymać, ale nikt nie kupuje towaru.
Wielki Vote dla wielkiego artykulu. Pozdrawiam.